Na obóz Bátor Tábor na Węgrzech dotarliśmy ok. 15:00 30 czerwca. Naszą polską grupkę powitano bardzo sympatycznie. Wszyscy poszliśmy na stołówkę gdzie odebrano nasza bagaże, naznaczono je i przy okazji NAS (hahaha). Wszystkie sprzęty elektroniczne zostały odebrane, ale żeby jedzenie?! Hahahaha ;DD Tak, tak.. jedzenie też nam odebrano, ponieważ przez cały tydzień mieliśmy odżywiać się zdrowo.. zero cukru, zero soli.. można by to tak ująć. ;DD Kiedy już wszystko zostało oznaczone i zabrane, (FOCH! hahaha) zostaliśmy przydzieleni do domków. Było 7 domków z dwoma pokojami. Ja dostałam się do pokoju sześcioosobowego.. proste - 3 Polki i 3 Czeszki. Hahah ;)) Kiedy wiedziałyśmy gdzie zamieszkamy przez ten tydzień udałyśmy się robić plakietki z naszymi imionami ;DD JUPI hahahha . Ja dostałam czerwony kolor plakietki, ponieważ przydzielono mnie do czerwonej grupy (wtedy nie wiedziałam co to znaczy). A więc były sobie takie grupy: czerwoni, pomarańczowi, zieloni, niebiescy, fioletowi, żółci i bordowi. Ufff... ;DD Później jakaś tam kolacja czy coś, a pod koniec dnia zapoznanie i .. TANIEC! Okey, może być, ale jaki? Siedzę sobie, a tu "WHAT MAES YOU BEAUTIFUL" !!!! Normalnie taki zaciesz jak sam Harry. XD A więc złożyło się tak, że co wieczór tańczyliśmy do tej piosenki i śpiewaliśmy obozową piosenkę. ;)) #awwww!! (właśnie piszę tą notkę przy piosence 1D!) Tak więc kiedy myślałam, że przez ten (wtedy) nieszczęsny tydzień będę musiała wytrzymać bez Harry'ego i reszty świrów, mojej muzyki okazało się, że nie było tak źle! :DD Powoli się przyzwyczajałam do wszystkich i wszystkiego. Pobudki o 7:30 ze specjalną piosenką, śniadanie o 8:00 ze specjalną piosenką, programy ze specjalną muzyką, obiad o .. dalej nie pamiętam, o której był, ale był ze specjalną piosenką i tak dalej.. AHA! Zapomniałabym wspomnieć, że było aż 6 posiłków dziennie! o.o I ja się przyzwyczaiłam! Hahah ;DD Jeżeli chodzi o programy to znalazłam coś dla siebie z pośród kajakarstwa, ścieżki odwagi czy prac ręcznych. Zainteresowała mnie jazda konna, ale to nic nowego, ponieważ ja kocham zwierzęta, więc nie było problemów i łucznictwo, którego spróbowałam pierwszy raz. ;DD I like it. No i ... oczywiście chłopcy! Hahha .. ahhh.. Z koleżanką tak nam się spodobał język czeski, że wymyśliłyśmy swoje słowa, ale to wiedzą tylko bliscy! Hahha ;DD Przy okazji poznałam kilka słów po czesku. Powiem wam tyle, że podobają nam się "czeskie boy'e" ;DD Żałuje tylko, że nie poznałam jednego Słowaka ;c Ehhh.. Co z tego, że dałam mu list z napisem "Call me maybe" jak podałam mu zły numer?! XD (000 000 001) -_- ofiara ze mnie! ;DD Pogoda była świetna, ale za dużo słońca.. nie dało się wytrzymać.. co z tego, że padał deszcz w ostatni dzień na obozie? XD No i przyszedł koniec obozu i trzeba było się żegnać.. Grrr.. nie lubię pożegnać, no ale .. "It's so hard to say goodbye" .. Wiadomo, że łezki spłynęły po twarzy, ale trzeba było pożegnać Bátor Tábor i tych wspaniałych ludzi ;** Wspomnienia są, przyjaciele są i .. pamiątkowe zdjęcie też jest, a jak?! Znajdziecie mnie? ;DD

Jeżeli ktoś z obozu czyta tą notkę to chcę, aby wiedział, że dziękuje mu za wszystko i za czas, który z nim spędziłam! ;**
Tudnod kell, hogy veled vagyunk a nagyvilágban.
A gond, a baj, a félelem csak nyári zápor,
Kiáltsuk most edyütt azt, hogy BATOR TABOR!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz