sobota, 25 sierpnia 2012

Dwudziesty piąty post: Sweet 16?

Hello! Tak właściwie nie mam potrzeby, aby pisać ten post, ale jak już zabrałam się za pisanie to nie przerywam. 22 sierpnia obchodziłam 16-ste urodziny. Jedyny dzień w roku kiedy czuje się wyjątkowa ;P W tym roku dostałam mnóstwo przemiłych życzeń, o których nie zapomnę przez dłuższy czas!
Wróciłam już z Niemiec. Z niechęcią opuszczałam ten czysty, spokojny kraj, (bynajmniej to miasto) ale z jednej strony tęskniłam za polskimi cenami i bliskimi. Dobra, właśnie sobie uświadomiłam, że pisze to na darmo, ponieważ i tak nikt tego nie czyta! :O Dzięki wielkie, że jesteście! ;P
Dni mijają bardzo szybko, coraz bliżej do rozpoczęcia nauki w liceum. Mam się cieszyć czy płakać? 3 lata nie chodziłam.
Mój nastrój się zmienia co trochę. Raz jestem pełna energii, a za chwilę na mojej twarzy pojawia się smutna mina. I co? Zawsze się śmieje ;P
Może jak będę miała jakiś czytelników to blog się rozkręci, na razie - pustka. Dzięki..
Mimo, że mam w tym momencie mieszane uczucia (przecież wkroczyłam w wiek, w którym wszystko dzieje się na kupie, że tak powiem) muzyka (jedyna rzecz teraz) poprawia mi humor. No nie licząc uśmiechu Harry'ego Styles'a i pewnej dorosłej już Paniusi - to podstawa.
Oczywiście urodzinowe przyjątko musi być - tradycja. W końcu jestem już "dojrzała" i nie mogę mieć przyjęcia (hahahahaha) z rodziną i w gronie przyjaciół, którzy będą oglądać kolejny rok bezalkoholowego szampana "Picolo" i torcika (dobra, sama wybierałam torta, ale to będzie jedyna rzecz, z której będę miała podnietę) .
No, to byłoby na tyle.. Acha, nie pisałam jeszcze ja potwornie mnie wkurzają tak zwane "Directioners". Na samą myśl, że w styczniu nazwałam się w taki sposób robi mi się niedobrze. Co z tego, że jestem fanką One Direction, pytam się. To jestem fanką, a nie tą jedną z directioners. Nie mam takiego obowiązku lubić ten fandom, nieważne czy jest normalny czy też nie, a jest nienormalny, więc na jedno wychodzi. (co?!) Przecież ze złości nie będę robiła osobnego postu, aby tłumaczyć to komuś kto nie czyta tych wypocin. Nie opłaca mi się..
Na koniec wesoła, taneczna, poprawiająca nastrój pioseneczka śliczniusiej Carly i Owl City.


Chyba nie muszę pisać, żebyście oglądali w HD?


Good morning and good night
I wake up at twilight
It's gonna be alright we don't even have to try
It's always a good time.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz